Wiersze

(archiwum)

Dom

– Piotr Trysła

We wszystkich imionach wołam
tego samego Boga.
Moje ślady na ziemi schną.
Hadar. Neandertal. Cro Magnon.
Trzymać się życia
jak najdłużej.
Walczyć.
Nie patrzeć w niebo.
Nie patrzeć w niebo.
Nie patrzeć.

Najpierw widzę miłość.
Potem kamień.
Ziemię, słońce, księżyc
poplątane.
Najpierw chwytam palec,
potem dłoń.
Średnia ilość bomb:
jedna na dom.

We wszystkich językach wołam
moje dzieci do domu.
Drogami wypełniona ziemia.
Kushinagar. Mekka. Galilea.
Uratować z życia
ilu się da.
Walczyć.
Patrzeć na ziemię.
Patrzeć na ziemię.
Patrzeć.

Najpierw daję miłość,
potem kamień.
Ziemię, słońce, księżyc
poplątane.
Najpierw wyciągam palec,
potem ręce.
Średnio litrów krwi:
pięć na serce.

Cisza…
i cisza…
…i muzyka!

Wszystkie imiona we wszystkich językach:
Beyt. Maskin. Uchi. Vāstu. Nyumba. Ev. Hús. Dom.
Dom.
Dom.
Dom…

Wiersz podarowany Iwonie Kmiecik

Architektura

– Piotr Trysła

jest biały świat
rozwinięty jak żagiel
wiatr wiatr
rozsypuje kryształy

powietrze jak krew
ziemia jak skóra
konstrukcja drzew
architektura

opowiem bajkę
o północnych wiatrach
jak ciemność całkiem
ucieka ze światła

na filarach trzech
bóg, drzewo, kamień
świat chciał się wznieść
i stanąć

skończony ład
nieskończony zamęt
wiatr wiatr
szaleje nad nami

powietrze jak krew
ziemia jak skóra
konstrukcja drzew
architektura

posłuchaj
gdyby świat miał się zacząć, to tutaj…

Wiersz napisany dla Małgorzaty Bręczewskiej

Nieobecność

– Piotr Trysła

dziś zrozumiałem
swoją nieobecność

nie ma mnie w zegarze
ani w sercu
nie ma mnie w snach
w myślach
w kalendarzu
nie ma

pojawiam się nieznacznie
wołany na obiad
w przejściu podziemnym
i na spacerze
przy książce
jestem podczas parzenia herbaty
czasem w trakcie jej picia

znikam łatwo
zostają po mnie buty
wiersz
telefon

nie zostawiam pustego miejsca
ani śladów
warg
zapachu w pościeli
niecierpliwości

nie narzucam się
ani nadto
ani gwałtownie

mam zacienione miejsce
z boku
można mnie ukryć
tak łatwo

spytasz: co się stało?
nic
nic się nie stało

czy tak już bywało?
nigdy tak mocno

Wyprawa. Nie ma mapy i chyba nie będzie.

– Piotr Trysła

Mojemu cudownemu synowi

Nie ma mapy i chyba nie będzie,
a przewodnik często sam gubi drogę.
Nawigacja wciąż poza zasięgiem.

Najpierw prosto, potem w prawo za rogiem.

Adres masz, choć ciut niewyraźny.
Nie zapomnij coś włożyć ciepłego.
Wytrzyj nos, przecież jesteś odważny.

Potem prosto, za dworcem w lewo.

I uważaj na pustych ścieżkach.
Czasem pewnie złapie cię noc.
Nie płacz już. Proszę cię, przestań.

Za zakrętem prosto przez most.

Pisz czasami. No zadzwoń przynajmniej.
Już wygasa ogień w kominku.
Droga całe życie ci zajmie.

Idź już. No idź już, synku.

Wiersz podarowany Joannie Kondrat

Jak będzie

– Piotr Trysła

jak będzie twoja tęsknota
skracać mój metr oddalenia
jak niecierpliwość na twarzy
w soczystą pełnię przemieniasz
nie umiem wyobrazić

jak twoja przyszła miłość
przychodzi bezradnie cała
jak płoszysz się w niemym wstydzie
chwili co naraz się stała
nie potrafię przewidzieć

jak nadchodząca twa troska
pilnuje mojego trwania
i jak już nie odwlekasz
czego się jeszcze wzbraniasz
nie mogę doczekać

jak usiądziemy przed domem
spokojni
kochani
starzy
i tak będziemy siedzieć

czy to się kiedyś zdarzy?
nie mogę Ci powiedzieć

Szept, prawie cisza

– Piotr Trysła

mijamy się bezbłędnie
łatwo
i czasem trudno aż uwierzyć
że w naszych rękach
wątłe światło
niesiemy obłok wspólnych przeżyć

spotkania krótkie
i przejrzyste
potem niejasnych kilka snów
ale w pamięci
ślady czyste
kilku mych przemilczanych słów

mijamy się bezbłędnie
nadal
i nadal trudno jest uwierzyć
że w naszych sercach
tyle badań
nie będzie w stanie tego zmierzyć

Piosenka „Mijamy się” znajduje się w repertuarze Iwony Kmiecik

Dotyki

– Piotr Trysła

wypełniłaś moje wargi
chłodem oczu mnie uwiodłaś
wysłuchałaś palców skargi
taka dobra

z ramion chmury łza
jak motyl otrząsnąłem cię ze świata
najdelikatniejszy dotyk
mnie oplata

i zanurzam ciepłe ciało
dreszcz porusza naszym żaglem
od rozkoszy w pościel białą
wpadasz nagle

świeży owoc ust na twarzy
sny jak pocałunki bledną
niesie oddech sto oparzeń
w jeszcze jedno

tylko zapach niesie iskra
czas zegarom snów nie odda
zaśniesz cicho taka bliska
taka dobra

Z martwego ogrodu

– Piotr Trysła

są słowa
jak mosty rzucane przez rzeki
jak pierwsze są kwiatom motyle
jak piaskiem zmęczone powieki
i jak ostatnie chwile

tak
jestem już martwym ogrodem
tak
jestem i pełnią i głodem
i tak im uwierzę w tę miłość
nim przyjdą
nim dotkną
zabiją

Kokardka

– Piotr Trysła

skrobie się cisza pod oknami
wczepia w krawędzie wątłego snu
jeszcze przed chwilą byliśmy sami
tu

kuszą nas jutra z pojutrzami
stoimy w cieniach sąsiednich bram
jeszcze przez chwilę będziemy sami
tam

wolno się kruszy spojrzenia granit
i nas obrasta czasu pleśń
jeszcze w tej chwili jesteśmy sami
gdzieś

gonię setkami korytarzy
kolejne mnie unoszą dni
w tę jasną pewność że się zdarzysz
ty
przepuszczasz przodem ciąg wydarzeń
i się nie spieszysz
czekasz
trwasz
jeszcze Ci przecież się wydarzę
ja

obecność Twojej cichej twarzy
Twoja obecność cicha wszędzie
co tylko raz się przecież zdarzy
i będzie

miłość to taka drobnostka:
przyjdź
wejdź
usiądź
i zostań

Piosenka „Kokardka” znajduje się w repertuarze Małgorzaty Bręczewskiej

Przedtem

– Piotr Trysła

nie możesz mieszkać w mojej głowie
ani dotykać w półmroku powiek
nie możesz skrzydeł składać w mych rękach
ani w mym cieniu po prostu klękać

ani napisać długiego listu
ani pomilczeć ani krzyknąć
nie możesz nigdy zawsze i wcale
nie możesz blisko
nie możesz dalej

odejdź powoli
ale zupełnie
najlepiej kiedy sen mnie obejmie

i pewna bądź że nie dasz rady
bo pozostawiasz po sobie ślady

Piosenka „Przedtem” znajduje się w repertuarze Małgorzaty Bręczewskiej