Rymowanki

(archiwum)

Wybacz Anno, czyli 40’stka

– Piotr Trysła

Wybacz Anno, lecz już w pierwszym muszę zdaniu
żal wyrazić, że nie kończysz dziś lat dwustu,
bo czterdziestka niezbyt sprzyja świętowaniu,
choć rzecz jasna jest to także kwestia gustu.

Bardzo dobrze zachowuje się sylwetka
oraz mowy potoczystość wartka,
gdy nam stuknie pięćdziesiątka albo setka,
choć rzecz jasna jeszcze lepiej robi ćwiartka.

Porzucając liczebniki porządkowe
pozwól, że myśl nową tutaj spiętrzę.
Gdy się nosi już czterdziestoletnią głowę,
wypadałoby mieć nieco młodsze wnętrze.

Popytałem tu i ówdzie, przyznać muszę.
Choć niejedną w kartotece masz chorobę,
okazuje się, że wciąż masz młodą duszę,
choć rzecz jasna dużo młodszą masz wątrobę.

Gdy więc ZUS Cię stanem konta straszy w liście,
IPN zaś odnajduje Twoją teczkę,
nic się nie martw, bo naprawdę zajebiście
żyje się dopiero po czterdziestce.

Ktoś ustąpi czasem miejsca Ci w tramwaju
lub w pociągu ciężki plecak w górę dźwignie.
A Ty wciąż możesz przetańczyć noc na haju,
choć rzecz jasna młodzież patrzy na to dziwnie.

Otwierają się też nowe możliwości.
Na wiek średni kryzys możesz zrzucić,
niepamięcią się zasłonić, wygrzać kości
lub młodego chłopca zbałamucić.

Najważniejsze jednak, żebyś pamiętała,
że przyjaciół nie ubędzie Ci ni trochę,
bo nam dałaś więcej niż dostałaś.
Wiem, zaprzeczysz. No i jak Cię tu nie kochać?

Wiersz podarowany na czterdzieste urodziny Annie K.

Pytam mamy, pytam taty.

– Piotr Trysła

Jestem jeszcze trochę mała,
więc się będę wciąż pytała:

Mamo, gdzie są moje kapcie?
Mamo, kiedy odwiedzimy babcię?
Mamo, którą dziś sukienkę włożyć?
Mamo, mogę późno się położyć?
Mamo, jaki jutro dzień tygodnia?
Mamo, dziura się zrobiła w spodniach!
Mamo, co jest dzisiaj na kolację?
Mamo, gdzie jedziemy na wakacje?

Mam tych pytań sto tysięcy,
a czasami nawet więcej.
Więc to dobrze jest dla świata,
że prócz mamy jest też tata.
I gdy jest kompletny dramat
pytam: Tato, gdzie jest mama?

cicho

– Piotr Trysła

szybko szybko z brzucha mamy
szybko tato, uciekamy
gdzie wąziutka światła smuga
jasnym oczkiem do nas mruga

zegar wspak godziny struga
piąta, czwarta, trzecia, druga

tam, mówiłeś, że zielenie
drzew tysiącem kładą cienie
żeby w węgiel splot pierścieni
twego czasu nić zamienić

gdzie, szeptałeś, świat oddycha
zapachami ogrodnika
a nad kwiatem i nad światem
woda w ziemię z nieba kapie

gdzie, śpiewałeś, w lekkim wietrze
łzy jak mgiełkę lekko zetrzesz
i ze szlaku drogi mlecznej
spadnie na nas wszystko wreszcie

cicho cicho w brzuchu mamy
cicho tato, poczekamy

zegar w godzin las się wplątał
druga, trzecia, czwarta, piąta

cicho tato
cicho
ciiii

List

– Piotr Trysła

Piszę do Ciebie wiersz
Bo list trzeba by wysłać
W zasadzie.
A wiersz… wiersz zapomina się łatwo.
Tudzież gubi w szufladzie.

A chciałbym napisać Ci o tym
Jakie mam z Tobą kłopoty.

Bo weźmy choćby poranek
Jak wstaję
(a czasem się zwlekam)
To pierwsze o czym pomyślę
Że trzeba czekać dzień cały
(i czekam)
Nim znowu zasnę i Cię przyśnię.

A potem znów gdzieś przy kawie
Naprędce pitej z ochotą
Przypomnisz mi się łaskawie
I znów mam Cię w głowie.
O! Potąd!

Na szczęście mam telefony
(dwa jeszcze lecz myślę o trzecim)
I dzwonią na szczęście od rana.
I dzwonią.
I dzwonią.
Czas leci.
I leciałby może tak dalej.
Ze cztery nawet godziny
Gdyby nie liść opodal w kolorze Twojej czupryny,
Gdyby nie cień niczym Twojej skinienie ręki.
Gdyby nie głos gdzieś zza pleców
(zupełnie jak Twój głos, przysięgam!)
Gdyby nie kolor jakiś Twojego swetra czy buta.
Gdyby nie zapach wszelki.
Słowo.
Gest.
Jakaś nuta.

I z tych pretekstów. Przywidzeń.
Omamień.
Złudzeń i omdleń.
Pełen jest dzień mój cały.
Zapomnień i nagłych przypomnień.

Więc kiedy wieczorem się kładę.
Pewien znów kto mi się przyśni.
To jakbym już z Tobą mieszkał.
Jakbyśmy byli
Najbliżsi.

I za to jestem Ci wdzięczny
Jak bliskiej być można osobie
Że chociaż już mieszkasz ze mną
Nie muszę sprzątać po Tobie.
Nie muszę prać Twoich ubrań
Ustawiać butów i książek
Prasować bluzek
I żaden nie przybył mi obowiązek.

Skoro więc Twoja obecność
Same korzyści przynosi
(i nieobecność Twoja, o którą nikt Cię nie prosi)
To może odpowiesz mi tylko
(nawet jeśli nie dzisiaj)
Czemu w moim mieszkaniu
Tak smutno?
I taka cisza?

Szybki wiersz o odnalezieniu miłości

– Piotr Trysła

a zatem ręka
niech będzie ręka
niech mnie odnajdzie i przeklęta
niech wyrwie z twarzy mi ten zamęt
niech mnie opęta
niechaj złamie
wszystkie przysięgi dotrzymane
niech będzie ręką zaklętą w diament
i krojąc oczu lepkich szkliwo
życia pozbawia
zbiera żniwo
a oczy niech w tej walce toną
niech dadzą objąć się
ramionom
niech patrzą wszędzie za daleko
a potem schwycą
zdławią rzeką
i żeby wiedział każdy z ludzi
że skonać prędzej
niż obudzić uda się usta
żadne słowo
nie wyjdzie z lustra zębów
bo do ust trzeba
mowy
i urągań
a stopniowo
usta zaczną się jąkać
mową

ty wtedy dziwnie się uśmiechasz
jakbym się tobą nagle upił
przytulasz ciepło
chwilę czekasz
i szeptem tylko:
cicho, głupi