Piosenki

(archiwum)

Papierowa ćma

– Piotr Trysła

Raz. W niebie. Raz. Nie wiem.
Raz. Klęski. Las. Gęsty.
Marsz. Błoto. Aż dotąd.
Raz. Naraz. Dwa. Cztery.

Strach: jak wystygłam, jak biegłam, jak nie wiem, a nadal spodziewam się,
że nie widać mnie.
I chłód: nie uskarżam się, tonę, zapomnę i o tym, gdy mnie życie pchnie,
tylko toczę się.
Rzucona w trawę na zdeptanie cudzych nóg
byłam:
zbyt nieduża,
słaba drżąca
i z cienkiego szkła.

W każdym dnia momencie
na każdej przecznicy
na każdym zakręcie co znów mnie z czegoś rozliczy,
co błędną podaje
kolejność i treść,
jak ja dobrze udaję, że to umiem znieść.

Słabość: nie rozglądam się, więcej przecież niż mam, nie odejmie już nikt
nie podzieli się.
I głód: jak milczałam, upadłam, jak nigdy nie mogłam i jak ciągle chcę,
jak ja bardzo chcę.
Rzucona w słońce na popielniczki brzeg
jestem:
nieprzeźroczysta,
niezbyt zdrowa,
papierowa ćma.

W każdym dnia momencie
na każdej przecznicy
na każdym zakręcie co znów mnie z czegoś rozliczy,
co błędną podaje
kolejność i treść,
jak ja dobrze udaję, że to umiem znieść.

W każdym dnia momencie
na każdej przecznicy
na każdym zakręcie co znów mnie z czegoś rozliczy,
co błędną podaje
kolejność i treść,
jak ja dobrze udaję, że to umiem znieść.

Strach: jak wystygłam, jak biegłam, jak nie wiem, a nadal spodziewam się,
że nie widać mnie.
Rzucona w słońce na popielniczki brzeg
jestem:
nieprzeźroczysta,
niezbyt zdrowa,
papierowa ćma.

W każdym dnia momencie
na każdej przecznicy
na każdym zakręcie co znów mnie z czegoś rozliczy,
co błędną podaje
kolejność i treść,
jak ja dobrze udaję, że to umiem znieść.

W każdym dnia momencie
na każdej przecznicy
na każdym zakręcie co znów mnie z czegoś rozliczy,
co błędną podaje
kolejność i treść,
jak ja dobrze udaję, że to umiem znieść.

Utwór powstał z inspiracji i na zamówienie Małgorzaty Bręczewskiej

Apatris

– Piotr Trysła

Wódz. Majestat. Cień. Brak cienia.
Ślina. Wigor. Brak wigoru.
Krzyż. Brak krzyża. Anatema.
Pomnik. Folklor. Brak folkloru.

Światła. Dziatwa. Hymn. Po hymnie.
Sąd. Opaczność. Las. Bezdroża.
Wejście główne. Wyjścia tylne.
Apel. Kłamstwo. Powódź. Pożar.

Żmija. Świnia. Drób. Kukułka.
Ciemność. Klamka. Dzwon. Komnata.
Brak wspólnoty oraz spółka.
Ród. Jaskinia. Brat. Brak brata.

Ślepcy. Strzelcy. Gawiedź. Stado.
Mur i mur. Palenie mostów.
Bezmiar głupot. Nadmiar gadów.
Wyższość. Niższość. Wzrost. Brak wzrostu.

Ja tu trwam.
Oni tu trwają.
Ty trwasz. Wytrwasz?
Kraj. Brak kraju.

Instrukcja

– Piotr Trysła

Na początku nie należy bać się krzyku.
Przed użyciem wstrząsnąć kilka gubiąc łez.
Trzymać w cieple i pilnować wagi,
pamiętając, że jest całkiem nagi.
Dosercowo zastosować tylko miłość.

Wzrost zależny od kilku jest czynników.
Dojrzałości nagłej nie spodziewać się.
Można popchnąć i poczekać chwilę
lub przytulić i zobaczyć ile
tlenu jest potrzebne, by wytworzył miłość.

A poza tym dobrze mieć: szczelne okno, by nie zmoknął.
Kilka cichych ciepłych miejsc.
Punkt widzenia. Odniesienia.
Tyle samo słów co pauz.
W klatce ptaka, by nie płakał.
Jeden klucz do wszystkich bram.
Tylko taki… Tylko taki sposób znam.

Bardzo szybko przyzwyczajać do mówienia.
Nie przesadzać. Upojenie znosi źle.
Podać rękę i oduczać gryźć.
Kiedy wstanie, sam zaczyna iść.
Pierwsze o co Cię poprosi to zawsze miłość.

A poza tym dobrze mieć: szczelne okno, by nie zmoknął.
Kilka cichych ciepłych miejsc.
Punkt widzenia. Odniesienia.
Tyle samo słów co pauz.
W klatce ptaka, by nie płakał.
Jeden klucz do wszystkich bram.
Tylko taki… Tylko taki sposób znam.

Ocalić wszystko

– Piotr Trysła

jest młodość pierwszym owocem czereśni
jest słowo a nikt nie rozumie pieśni
dobre mieszkanie w ciszy i w cieniu
na zawsze czas ukryty w kamieniu

i deszcz co rany liże
nam wszystkim w dzień słoneczny
i tym pod krzyżem
i tym na
i tym nieobecnym

czy ocalić to wszystko?
ocalić to wszystko?
ocalić?

jest prawda w piasku archeologów
jest życie beztroską odmianą głodu
wielka miłość z małej litery
trudna nazwa dzisiejszej ery

i strach w naszym pobliżu
na wieki wieków wieczny
dla tych pod krzyżem
dla tych na
i dla nieobecnych

jak ocalić to wszystko?
jak to ocalić?
jak?

jest człowiek nieprzemyślany
jest zwierzę pół kroku za nami
i drobny zdziwienia gest
że drzewo
że drzewo jest

chcę ocalić to wszystko
wszystko to ocalić

Piosenka podarowana Iwonie Kmiecik

Walc z pyłu i mgły

– Piotr Trysła

Z podłogi mgła idzie w górę tam gdzie niebo.
Też będę szła, choć dokładnie nie wiem dlaczego.
Człowiek ma tyle spraw. Pył na ramionach.

I we włosach śnieg,
i we włosach piach,
a pod spodem rdza.
W środku oka błysk,
w środku oka cień,
a pod spodem strach.
Na to wszystko grzech,
na to wszystko śmiech,
nade wszystko płacz.

Z pyłu i mgły? Nie wie nikt skąd się pojawia.
Najpierw się tli, potem gaśnie, znowu rozpala.
Człowiek ma tyle dni. Wątłe ramiona.

Zanim braknie sił,
zanim przyjdzie świt
zerwij ze mnie noc.
I nie czekaj już.
Do białego dnia
jeden taniec skończ.
Teraz tylko ruch.
Teraz ludzi dwóch.
Teraz tylko tańcz.

Ref.
Ten trójkąt kroków przed nami,
tak mój to serca aksamit
i twój, i jesteśmy już sami,
i tylko taniec trwa.

Piosenka napisana dla Małgorzaty Bręczewskiej

Powolutku

– Piotr Trysła

powolutku
po troszeczku
płynie woda po spodeczku
a pod spodem talerzyka
życie kapie
schnie
i znika

czas już płacić
złudzeniami
za wdrożone w życie bzdury
może w końcu pod żebrami
nóż się znajdzie
złodziej skóry

wtedy lekko
leciusieńko
można będzie własną ręką
udowodnić z krwi i kości
nowotworu mej miłości

potem tylko zdać egzamin
przed niebieskim kłamstw liczydłem
żeby liczba mych omamień
zrównać mogła cudów liczbę

i powoli
i po trochu
do stolika przyjdzie spokój

a po drugiej stronie ławy
życie idzie
wchodzi w nawyk

Piosenka „Powolutku” znajduje się w repertuarze Iwony Kmiecik

Bałagan

– Piotr Trysła

Z szuflad uciekają głupstwa,
a z sufitu kapie czas.
O mój próg się potknął ranek.
Buty znów podniosły wrzask.

Klucze grają w chowanego.
Kawa w dzbanku ciągle śpi.
Schody już na drugim biegu
w zatrzaśnięte walą drzwi.

Robię bałagan.
Bałagan robię tak jak nikt.
I choć mi życie układasz,
jutro znów przyjedzie cyrk.

Lampa grzeje na okrągło.
Kurz firance ukradł kształt.
Trójkąt kopie się pod kołdrą.
Z końca szminki sterczy gwałt.

Wciąż wyrzucam świeże kwiaty.
W zlewie pusty portfel pływa.
I nie zrobię ci herbaty.
Prędzej cię zawinę w dywan.

Robię bałagan.
Bałagan robię tak jak nikt.
I choć mi życie układasz,
jutro znów przyjedzie cyrk.

Piosenka „Bałagan” znajduje się w repertuarze Iwony Kmiecik

Dom

– Piotr Trysła

We wszystkich imionach wołam
tego samego Boga.
Moje ślady na ziemi schną.
Hadar. Neandertal. Cro Magnon.
Trzymać się życia
jak najdłużej.
Walczyć.
Nie patrzeć w niebo.
Nie patrzeć w niebo.
Nie patrzeć.

Najpierw widzę miłość.
Potem kamień.
Ziemię, słońce, księżyc
poplątane.
Najpierw chwytam palec,
potem dłoń.
Średnia ilość bomb:
jedna na dom.

We wszystkich językach wołam
moje dzieci do domu.
Drogami wypełniona ziemia.
Kushinagar. Mekka. Galilea.
Uratować z życia
ilu się da.
Walczyć.
Patrzeć na ziemię.
Patrzeć na ziemię.
Patrzeć.

Najpierw daję miłość,
potem kamień.
Ziemię, słońce, księżyc
poplątane.
Najpierw wyciągam palec,
potem ręce.
Średnio litrów krwi:
pięć na serce.

Cisza…
i cisza…
…i muzyka!

Wszystkie imiona we wszystkich językach:
Beyt. Maskin. Uchi. Vāstu. Nyumba. Ev. Hús. Dom.
Dom.
Dom.
Dom…

Wiersz podarowany Iwonie Kmiecik

Studnia

– Piotr Trysła

Zostawiłam drzwi otwarte,
bilety na jutro.
Zmień telefon,
zagłusz echo,
nie martw się.

Nie zdążyłam ci powiedzieć,
a teraz przemilczę.
Tu i ówdzie
kilka wzruszeń
przebacz mi.

Moje łzy zabieram ze sobą.
Przeliczę je wszystkie:
te ukradkiem,
te przypadkiem
i te nie.

Zostawiam serca tyle,
ile udało się ukryć
przed miłością.

W najgłębszą świata studnię
nogami na południe
zanurzcie moją resztkę,
choć wiem…
niebo ma kolor złoty.
Teraz nie myślę o tym.
Poczekam tu na boga.
Archeologa.

Zwłoki przykryjcie płaszczem.
Niech ziemia mnie pogłaszcze.
W tę przedostatnią podróż
wybieram się,
bo jeśli mam tu wrócić,
teraz się muszę uczyć
jak się nie żyje,
się nie żyje,
nie.

Nie żałuj żadnej chwili
straconej bezmyślnie.
Papierosów.
Pustych losów.
Cichych dni.

Wypuść z dłoni światło.
Spłoszone gołębie.
Nie masz skrzydeł,
ale idziesz
do tych bram.

Zapomnij jak najszybciej
fizykę i pisma.
Jesteś wiatrem,
a teatrem
cały świat.

W najgłębszą świata studnię
nogami na południe
zanurzcie moją resztkę,
choć wiem…
niebo ma kolor złoty.
Teraz nie myślę o tym.
Poczekam tu na boga.
Archeologa.

Zwłoki przykryjcie płaszczem.
Niech ziemia mnie pogłaszcze.
W tę przedostatnią podróż
wybieram się,
bo jeśli mam tu wrócić,
teraz się muszę uczyć
jak się nie żyje,
się nie żyje,
nie.

Piosenka napisana dla Iwony Kmiecik

Coś zrobiliśmy

– Piotr Trysła

Życie i miłość
W tej kolejności
Coś między nami siedzi i drży
Wszystko już było
W takiej ilości
Że jedna kropla, to nadal nic

Zgadzam się
Zgadzam się na twoją rękę
Teraz powiedzieć wypada
Że się spotkaliśmy
Pięknie
I że to pięknie się składa

Coś takiego zrobiliśmy ze sobą
Niech nam się nic nie przyśni
Podobno życie jest obok
Coś zrobiliśmy

Życie i miłość
W tej kolejności
Potem dopiero ja, potem ty
Wszystko już było
W takiej ilości
Że suma dwóch jedności to trzy

Pytam się
Pytam się ciebie o drogę
Nic tak mocno nie chwyta
Gdy znów gubimy
Odpowiedź
I gdy skaczemy w ogień pytań

Coś takiego zrobiliśmy ze sobą
Niech nam się nic nie przyśni
Podobno życie jest obok
Coś zrobiliśmy

Piosenka napisana dla Iwony Kmiecik