Odpływ

– Piotr Trysła

Halinie Najda. Mojej Babci. 1922 – 2016

Kim jesteś żeglarko?
Która przedarłaś się przez sześć wrześniów – utopionych światów.
Bezszelestnie.

Stojące wody.
Marszczą się mokre palce obu Twoich dłoni.
I szybko schną kamienie z gasnącego strumienia,
a pragnienie podchodzących zwierząt się wzmaga.

Kim jesteś? O czym mnie uprzedziłaś?
Nie wiem.
Zgaduję tylko, że nie boisz się wiatru. Ani mnie. Że fioletowa ćma za Twoim oknem to sen.
Że ostatnia fala przychodzi wolniej, niż poprzednia. I że o tym wiesz.

Kim jestem?
Spóźnionym ptakiem. Nie poczekałaś na mnie.
Pamiętam. Matka powtarza, żebym się nie bał. Ojciec objaśnia mi Drzewo.
Rosnę w pośpiechu. Łapczywie. Biegnę za Tobą.
Nie odgadnę miejsca, nie wymyślę godziny, ale przyjdę niedługo.

Kim jesteś żeglarko?
Która wpłynęłaś w płytki strumień od strony morza – rozlanego wszechświata.
Bezpowrotnie.

Drzewo wie o Tobie wszystko.
Kiedy przychodzisz, kiedy mijasz i kiedy odchodzisz.

W słonecznym wietrze mojej wyspy kołysze się pusta łódź.
Kołyska.
Jestem twoim synem.

 

Pytam mamy, pytam taty.

– Piotr Trysła

Jestem jeszcze trochę mała,
więc się będę wciąż pytała:

Mamo, gdzie są moje kapcie?
Mamo, kiedy odwiedzimy babcię?
Mamo, którą dziś sukienkę włożyć?
Mamo, mogę późno się położyć?
Mamo, jaki jutro dzień tygodnia?
Mamo, dziura się zrobiła w spodniach!
Mamo, co jest dzisiaj na kolację?
Mamo, gdzie jedziemy na wakacje?

Mam tych pytań sto tysięcy,
a czasami nawet więcej.
Więc to dobrze jest dla świata,
że prócz mamy jest też tata.
I gdy jest kompletny dramat
pytam: Tato, gdzie jest mama?

Powolutku

– Piotr Trysła

powolutku
po troszeczku
płynie woda po spodeczku
a pod spodem talerzyka
życie kapie
schnie
i znika

czas już płacić
złudzeniami
za wdrożone w życie bzdury
może w końcu pod żebrami
nóż się znajdzie
złodziej skóry

wtedy lekko
leciusieńko
można będzie własną ręką
udowodnić z krwi i kości
nowotworu mej miłości

potem tylko zdać egzamin
przed niebieskim kłamstw liczydłem
żeby liczba mych omamień
zrównać mogła cudów liczbę

i powoli
i po trochu
do stolika przyjdzie spokój

a po drugiej stronie ławy
życie idzie
wchodzi w nawyk

Piosenka „Powolutku” znajduje się w repertuarze Iwony Kmiecik

Bałagan

– Piotr Trysła

Z szuflad uciekają głupstwa,
a z sufitu kapie czas.
O mój próg się potknął ranek.
Buty znów podniosły wrzask.

Klucze grają w chowanego.
Kawa w dzbanku ciągle śpi.
Schody już na drugim biegu
w zatrzaśnięte walą drzwi.

Robię bałagan.
Bałagan robię tak jak nikt.
I choć mi życie układasz,
jutro znów przyjedzie cyrk.

Lampa grzeje na okrągło.
Kurz firance ukradł kształt.
Trójkąt kopie się pod kołdrą.
Z końca szminki sterczy gwałt.

Wciąż wyrzucam świeże kwiaty.
W zlewie pusty portfel pływa.
I nie zrobię ci herbaty.
Prędzej cię zawinę w dywan.

Robię bałagan.
Bałagan robię tak jak nikt.
I choć mi życie układasz,
jutro znów przyjedzie cyrk.

Piosenka „Bałagan” znajduje się w repertuarze Iwony Kmiecik

Dom

– Piotr Trysła

We wszystkich imionach wołam
tego samego Boga.
Moje ślady na ziemi schną.
Hadar. Neandertal. Cro Magnon.
Trzymać się życia
jak najdłużej.
Walczyć.
Nie patrzeć w niebo.
Nie patrzeć w niebo.
Nie patrzeć.

Najpierw widzę miłość.
Potem kamień.
Ziemię, słońce, księżyc
poplątane.
Najpierw chwytam palec,
potem dłoń.
Średnia ilość bomb:
jedna na dom.

We wszystkich językach wołam
moje dzieci do domu.
Drogami wypełniona ziemia.
Kushinagar. Mekka. Galilea.
Uratować z życia
ilu się da.
Walczyć.
Patrzeć na ziemię.
Patrzeć na ziemię.
Patrzeć.

Najpierw daję miłość,
potem kamień.
Ziemię, słońce, księżyc
poplątane.
Najpierw wyciągam palec,
potem ręce.
Średnio litrów krwi:
pięć na serce.

Cisza…
i cisza…
…i muzyka!

Wszystkie imiona we wszystkich językach:
Beyt. Maskin. Uchi. Vāstu. Nyumba. Ev. Hús. Dom.
Dom.
Dom.
Dom…

Wiersz podarowany Iwonie Kmiecik

Studnia

– Piotr Trysła

Zostawiłam drzwi otwarte,
bilety na jutro.
Zmień telefon,
zagłusz echo,
nie martw się.

Nie zdążyłam ci powiedzieć,
a teraz przemilczę.
Tu i ówdzie
kilka wzruszeń
przebacz mi.

Moje łzy zabieram ze sobą.
Przeliczę je wszystkie:
te ukradkiem,
te przypadkiem
i te nie.

Zostawiam serca tyle,
ile udało się ukryć
przed miłością.

W najgłębszą świata studnię
nogami na południe
zanurzcie moją resztkę,
choć wiem…
niebo ma kolor złoty.
Teraz nie myślę o tym.
Poczekam tu na boga.
Archeologa.

Zwłoki przykryjcie płaszczem.
Niech ziemia mnie pogłaszcze.
W tę przedostatnią podróż
wybieram się,
bo jeśli mam tu wrócić,
teraz się muszę uczyć
jak się nie żyje,
się nie żyje,
nie.

Nie żałuj żadnej chwili
straconej bezmyślnie.
Papierosów.
Pustych losów.
Cichych dni.

Wypuść z dłoni światło.
Spłoszone gołębie.
Nie masz skrzydeł,
ale idziesz
do tych bram.

Zapomnij jak najszybciej
fizykę i pisma.
Jesteś wiatrem,
a teatrem
cały świat.

W najgłębszą świata studnię
nogami na południe
zanurzcie moją resztkę,
choć wiem…
niebo ma kolor złoty.
Teraz nie myślę o tym.
Poczekam tu na boga.
Archeologa.

Zwłoki przykryjcie płaszczem.
Niech ziemia mnie pogłaszcze.
W tę przedostatnią podróż
wybieram się,
bo jeśli mam tu wrócić,
teraz się muszę uczyć
jak się nie żyje,
się nie żyje,
nie.

Piosenka napisana dla Iwony Kmiecik

Coś zrobiliśmy

– Piotr Trysła

Życie i miłość
W tej kolejności
Coś między nami siedzi i drży
Wszystko już było
W takiej ilości
Że jedna kropla, to nadal nic

Zgadzam się
Zgadzam się na twoją rękę
Teraz powiedzieć wypada
Że się spotkaliśmy
Pięknie
I że to pięknie się składa

Coś takiego zrobiliśmy ze sobą
Niech nam się nic nie przyśni
Podobno życie jest obok
Coś zrobiliśmy

Życie i miłość
W tej kolejności
Potem dopiero ja, potem ty
Wszystko już było
W takiej ilości
Że suma dwóch jedności to trzy

Pytam się
Pytam się ciebie o drogę
Nic tak mocno nie chwyta
Gdy znów gubimy
Odpowiedź
I gdy skaczemy w ogień pytań

Coś takiego zrobiliśmy ze sobą
Niech nam się nic nie przyśni
Podobno życie jest obok
Coś zrobiliśmy

Piosenka napisana dla Iwony Kmiecik

Tylko dziś

– Piotr Trysła

Stałam już za długo.
Trwa wietrzenie sali.
Trzecia zmiana szkła i biorę oddech.
Mam sukienkę długą.
Światło się zapali.
Pierwszy raz zaczyna się na dobre.

I tylko dziś… dziś tylko się liczy.
I nagle świat… świat nagle oniemiał.
I tylko ja… ja w długiej spódnicy.
I nagle stop!
Stoi cała ziemia.

Noce są za krótkie.
Pauzy w każdym takcie.
Frazy dwie i wchodzi pierwszy wokal.
Zamiast dzień ze smutkiem,
noc zdyszaną złapię.
Tylko jeden raz jest taki pokaz.

I tylko dziś… dziś tylko się liczy.
I nagle świat… świat nagle oniemiał.
I tylko ja… ja w długiej spódnicy.
I nagle stop!
Stoi cała ziemia.

Ciągle będę tańczyć. Z wariatami moknąć.
Żeby ruszyć ziemię, nieba trzeba dotknąć.

I tylko dziś… dziś tylko się liczy.
I nagle świat… świat nagle oniemiał.
I tylko ja… ja w długiej spódnicy.
I nagle stop!
Stoi cała ziemia.

Piosenka napisana dla Iwony Kmiecik

Płomyczek łez

– Piotr Trysła

Szklane spojrzenie,
pod nim ziemia płaska jak stół.
Olbrzym i karzeł
rozrywają horyzont na pół.
A dalej woda
potworami spływa do mórz.
Odgłosy bębnów
niosą z dalekich lądów kurz.

Gdziekolwiek byś był.
Gdziekolwiek to jest.
Zapalę ci znów mój płomyczek łez.
Na zawsze i wciąż.
Na nigdy i precz.
Zapalam co dzień mój płomyczek łez.

Uszyłam żagle,
byś miał skrzydła jak mocny ptak.
Wytyczył nowy
na huśtawce powietrzny szlak.
A nasze drzewo
kuleje już tam gdzie wiesz.
Spadają liście,
ale wciąż odradzają się.

Gdziekolwiek byś był.
Gdziekolwiek to jest.
Zapalę ci znów mój płomyczek łez.
Na zawsze i wciąż.
Na nigdy i precz.
Zapalam co dzień mój płomyczek łez.

A gdy w spojrzeniu pojawi się
czarnego ziarnka zaledwie cień,
wywiodę swojej nadziei nić,
że to ty…

Gdziekolwiek byś był.
Gdziekolwiek to jest.
Zapalę ci znów mój płomyczek łez.
Na zawsze i wciąż.
Na nigdy i precz.
Zapalam co dzień mój płomyczek łez.

Piosenka „Płomyczek łez” znajduje się w repertuarze Iwony Kmiecik

Architektura

– Piotr Trysła

jest biały świat
rozwinięty jak żagiel
wiatr wiatr
rozsypuje kryształy

powietrze jak krew
ziemia jak skóra
konstrukcja drzew
architektura

opowiem bajkę
o północnych wiatrach
jak ciemność całkiem
ucieka ze światła

na filarach trzech
bóg, drzewo, kamień
świat chciał się wznieść
i stanąć

skończony ład
nieskończony zamęt
wiatr wiatr
szaleje nad nami

powietrze jak krew
ziemia jak skóra
konstrukcja drzew
architektura

posłuchaj
gdyby świat miał się zacząć, to tutaj…

Wiersz napisany dla Małgorzaty Bręczewskiej