Sierpień, 2016

(archiwum)

Stado

– Piotr Trysła

Wychodzimy.
Cichy brzask chłodnym powiewem powietrza odkleja plaster miodu od zgrzanej nocy
śliniąc pierwszy słoneczny palec.
Prowadzi nas poeta.
Stado śpi jeszcze.

Dokąd? Nie wiemy, lecz słowo silniej nas wiąże z bezsennością, niż kamień ze snem.
Pusto aż do krajobrazu.
Pierwsze stragany już trzeszczą. Zmarznięte stelaże. Znają ciężar, którego codziennie ubywa,
który się kończy ze zmierzchem, który się ze zmierzchem nie kończy, którego codziennie
ubywa…
Nie mijamy nikogo.
Dym. Coś gaśnie, ale trudno to dostrzec, więc nikt nie patrzy.

Jaskrawy brzask ośmielony naszym poruszeniem narzuca biały płaszcz na stygnącą ciemność
unosząc drugi słoneczny palec do góry.
Patrzymy pod nogi uważnie.
Od tego patrzenia wielokrotnieje nam droga. Oddala się.

*

Przychodzę najwcześniej jak się da.
Wychodzimy o brzasku. Jest zimno i stado śpi jeszcze.
Zabieram ze sobą tylko tych, wyłącznie tych, którzy zapomnieli.

Ocalić wszystko

– Piotr Trysła

jest młodość pierwszym owocem czereśni
jest słowo a nikt nie rozumie pieśni
dobre mieszkanie w ciszy i w cieniu
na zawsze czas ukryty w kamieniu

i deszcz co rany liże
nam wszystkim w dzień słoneczny
i tym pod krzyżem
i tym na
i tym nieobecnym

czy ocalić to wszystko?
ocalić to wszystko?
ocalić?

jest prawda w piasku archeologów
jest życie beztroską odmianą głodu
wielka miłość z małej litery
trudna nazwa dzisiejszej ery

i strach w naszym pobliżu
na wieki wieków wieczny
dla tych pod krzyżem
dla tych na
i dla nieobecnych

jak ocalić to wszystko?
jak to ocalić?
jak?

jest człowiek nieprzemyślany
jest zwierzę pół kroku za nami
i drobny zdziwienia gest
że drzewo
że drzewo jest

chcę ocalić to wszystko
wszystko to ocalić

Piosenka podarowana Iwonie Kmiecik

Walc z pyłu i mgły

– Piotr Trysła

Z podłogi mgła idzie w górę tam gdzie niebo.
Też będę szła, choć dokładnie nie wiem dlaczego.
Człowiek ma tyle spraw. Pył na ramionach.

I we włosach śnieg,
i we włosach piach,
a pod spodem rdza.
W środku oka błysk,
w środku oka cień,
a pod spodem strach.
Na to wszystko grzech,
na to wszystko śmiech,
nade wszystko płacz.

Z pyłu i mgły? Nie wie nikt skąd się pojawia.
Najpierw się tli, potem gaśnie, znowu rozpala.
Człowiek ma tyle dni. Wątłe ramiona.

Zanim braknie sił,
zanim przyjdzie świt
zerwij ze mnie noc.
I nie czekaj już.
Do białego dnia
jeden taniec skończ.
Teraz tylko ruch.
Teraz ludzi dwóch.
Teraz tylko tańcz.

Ref.
Ten trójkąt kroków przed nami,
tak mój to serca aksamit
i twój, i jesteśmy już sami,
i tylko taniec trwa.

Piosenka napisana dla Małgorzaty Bręczewskiej