Październik, 2015

(archiwum)

Studnia

– Piotr Trysła

Zostawiłam drzwi otwarte,
bilety na jutro.
Zmień telefon,
zagłusz echo,
nie martw się.

Nie zdążyłam ci powiedzieć,
a teraz przemilczę.
Tu i ówdzie
kilka wzruszeń
przebacz mi.

Moje łzy zabieram ze sobą.
Przeliczę je wszystkie:
te ukradkiem,
te przypadkiem
i te nie.

Zostawiam serca tyle,
ile udało się ukryć
przed miłością.

W najgłębszą świata studnię
nogami na południe
zanurzcie moją resztkę,
choć wiem…
niebo ma kolor złoty.
Teraz nie myślę o tym.
Poczekam tu na boga.
Archeologa.

Zwłoki przykryjcie płaszczem.
Niech ziemia mnie pogłaszcze.
W tę przedostatnią podróż
wybieram się,
bo jeśli mam tu wrócić,
teraz się muszę uczyć
jak się nie żyje,
się nie żyje,
nie.

Nie żałuj żadnej chwili
straconej bezmyślnie.
Papierosów.
Pustych losów.
Cichych dni.

Wypuść z dłoni światło.
Spłoszone gołębie.
Nie masz skrzydeł,
ale idziesz
do tych bram.

Zapomnij jak najszybciej
fizykę i pisma.
Jesteś wiatrem,
a teatrem
cały świat.

W najgłębszą świata studnię
nogami na południe
zanurzcie moją resztkę,
choć wiem…
niebo ma kolor złoty.
Teraz nie myślę o tym.
Poczekam tu na boga.
Archeologa.

Zwłoki przykryjcie płaszczem.
Niech ziemia mnie pogłaszcze.
W tę przedostatnią podróż
wybieram się,
bo jeśli mam tu wrócić,
teraz się muszę uczyć
jak się nie żyje,
się nie żyje,
nie.

Piosenka napisana dla Iwony Kmiecik